wtorek, 31 maja 2016

Odpoczynek ma smak... żeń-szenia?!

Cześć kochani! Dziś mija ostatni dzień maja, a więc miesiąca, który był dla mnie najbardziej stresujący, zapracowany i męczący, a jednocześnie najlepszy w tym roku. 

Jak to mawia mój brat, "MAJ" to skrót od: "Matura, Alkohol, Juwenalia", i tak też mniej więcej wyglądał dla mnie ten czas. Przede wszystkim, z powodu matur całkowicie zrezygnowałam z blogowania oraz innych przyjemności. Wiem, że zawaliłam egzaminy z rozszerzonej fizyki i matematyki, ale podstawy poszły mi dobrze. Z ustnego polskiego i angielskiego udało mi się nawet zgarnąć odpowiednio 100% i 93%, więc jestem zadowolona. 18 maja miałam ostatni egzamin i z hukiem rozpoczęłam wakacje, bo piastonaliowymi koncertami (m.in. Strachy na lachy). A potem było jeszcze więcej koncertów (Lao Che, Coma, Dawid Podsiadło, happysad), imprez, wyjazdów i odpoczynku. Myślę, że mój mózg już nieco odreagował po maturalnym przeciążeniu informacji i jest w stanie znów skupić się na pisaniu postów.

Tyle (w wielkim skrócie, oczywiście) się u mnie wydarzyło od zeszłego wpisu. I tak teraz, w ostatni dzień maja, siedzę sobie w domu i popijam koreańską herbatkę, o której dziś chciałabym powiedzieć kilka słów, a więc dziś trochę luźniej.

sobota, 9 kwietnia 2016

Byłam tam


Ja też tam byłam
Dawno dawno temu, w czasach, kiedy uczęszczałam do gimnazjum, byłam zadurzona w chłopaku z mojej klasy. Życie postanowiło spleść nasze losy, i tak spędziliśmy sobie drugą i trzecią klasę - zakochani i nierozłączni (czasem aż za bardzo!). Jak to zazwyczaj w takich "dojrzałych" gimnazjalnych związkach bywa - nasza miłość była "na zawsze", więc rozstaliśmy się, kiedy trafiliśmy do różnych liceów ;).

sobota, 2 kwietnia 2016

Jak być sobą?

Jakiś czas temu na język polski musiałam napisać pracę na temat manipulacji. Otrzymałam od nauczycielki kserówkę z poleceniem i fragmentem tekstu Michała Głowińskiego "Czy totalitaryzacja języka?", który wyjaśniał to pojęcie na przykładzie definicji "tolerancji" według dwóch rożnych słowników. Pierwsze tłumaczenie było nacechowane pozytywnie, drugie pejoratywnie.  Ale także w różnych mediach zdarza się przedstawić tę samą sytuację w innym świetle.

sobota, 26 marca 2016

Cesarzowa Ki

Środek tygodnia, godzina 16:00. Powrót ze szkoły, szybki obiad i bieg do salonu na "Wspaniałe stulecie" - tak od jakiegoś czasu wyglądały moje popołudnia. Z końcem odcinka szłam do swojego pokoju odrabiać lekcje, ale nie tego dnia. Nadszedł listopad i wybiła godzina 17:10, a ja nadal siedziałam przed telewizorem. Mój tato przełączył na TVP2 i moim oczom ukazały się azjatyckie twarze - oto już któryś z kolei odcinek "Cesarzowej Ki".